Pośród

Była kiedyś taka piosenka One of Us, w której Joan Osborn śpiewała „A co, jeżeli Bóg był jednym z nas? Gościem, co na chwilę wpadł i wrócić chce gdzie jego dom”. Piosenka była swego czasu dość popularna i zawsze gdy ją słyszałem – a byłem wtedy już człowiekiem nawróconym – zastanawiałem się, czy wokalistka jest świadoma, że to o czym śpiewa naprawdę się zdarzyło. Bóg jako jeden z nas, Bóg pośród nas, Bóg z nami, Emmanuel. 

Kończąc niedawno moje wielkie studium księgi Exodus, jedna rzecz zapadła mi w pamięci najbardziej. Do tej pory zawsze na pierwszy plan wysuwały się wiekopomne rzeczy takie jak krzew gorejący, pascha, plagi Egiptu, czy choćby zawarcie przymierza na górze Synaj, tym razem te rzeczy wydały mi się jednak jakby tłem. W tej jakże bogatej treściowo księdze uderzyło mnie coś innego – Bóg który pragnie być częścią nas.

W 25:8 czytamy: „Zbudują Mi też świątynię, abym zamieszkał wśród nich.” Podobne słowa padają kilka rozdziałów dalej: Zamieszkam pomiędzy Izraelitami i będę dla nich Bogiem.” (29:45). I dalej w Księdze Kapłańskiej podobne słowa: „Umieszczę też między wami mój przybytek […] Będę przechadzał się między wami i będę waszym Bogiem, a wy będziecie Mi ludem.”

Zamieszkam pomiędzy…”
Będę przechadzał się między wami…”

Gdy się modlimy „Przyjdź Królestwo twoje. Bądź wola twoja…”, to modlimy się także o objawienie Bożego serca. To co tutaj widzimy to właśnie fragment Bożego serca. Bóg bardzo pragnął zamieszkać pośród ludzi. Ich stan na to jednak nie do końca pozwalał. Wicie, rozumicie, zakazany owoc, upadek, grzech pierworodny i te sprawy. Święty stwórca nie mógł obcować z grzesznym człowiekiem tylko chwała może obcować z chwałą. Stąd cały ten kult i obrzędy świątynne, które w świetle Bożej sprawiedliwości mogły nieco przybliżyć człowieka do Boga. Dlaczego tak? Gdyż na prawie i sprawiedliwości opiera się jego tron – jego rządy, królestwo, prawa i… cały wszechświat (patrz Ps. 97:2). Oznacza to, że Bóg stworzył zasady które obowiązywały nie tylko ludzi i istoty niebiańskie, ale sam też się do nich stosuje. Nie mógł więc tak po prostu machnąć ręka i po upadku w ogrodzie Eden zacząć wszystko od nowa. Prawo jest prawem, sprawiedliwość sprawiedliwością a konsekwencja konsekwencją. Człowiek utracił chwałę. Upadek wniósł podział. Bóg jednak od razu uruchomił opcję „napraw”, której kulminacją miało być przyjście Mesjasza i pojednanie stworzenia ze Stwórcą. No, ale to jest temat na inną opowieść.

Tak wiec Bóg chciał zamieszkać, przechadzać się i być obecny w życiu swojego ludu. Już w ogrodzie Eden czytamy jak przechadzał się w powiewie dziennym obcując z pierwszymi ludźmi. We fragmencie z Exodus i fragmencie z Kapłańskiej użyte jest to samo hebrajskie słowo halak oznaczające chodzić, przechadzać się. Izraelici wiedzieli więc, że ten Bóg z ogrodu Eden powraca by z nimi chodzić, jak z Adamem i Ewą. Tutaj jest jednak coś więcej. Bóg zrobił upgrade. Chce być pośrodku, chce uczestniczyć. Szuka sposobu by nie tylko odwiedzać, ale by i zamieszkiwać i przechadzać się wśród swoich. Nurtuje mnie więc pytanie, co musi się stać – i mam tu na myśli praktykę, a nie doktrynę – aby Bóg był jednym z nas i przechadzał się wśród nas? Dla kolegi pytam, bo my chrześcijanie przecież wszystko wiemy. 😛

Bóg zachęca, zaprasza, składa ofertę. W Ks. Wyjścia widzimy jednak pewną scenę, gdy lud mówi do Mojżesza „Ty do niego idź i z nim rozmawiaj. Mów nam to co ci powiedział. My sami nie chcemy z nim rozmawiać. My chcemy żyć, a jak będziemy z nim rozmawiać to umrzemy.” (moja parafraza w. 16:18). Bóg daje ofertę, ludzie ją odrzucają. Mówi nam to coś? Jest jednak znacznie więcej w tej ofercie, jest większy upgrade.

Super-upgrade

Gdy apostoł Paweł podejmuje ten temat w w swoim drugim Liście do Koryntian, pisze już z perspektywy nowego (lepszego) przymierza: „Bóg powiedział: Zamieszkam w nich i wśród nich będę się przechadzał, i będę ich Bogiem, a oni będą Moim ludem.” (6:16). Wcześniej stwierdza „Świątynią Bożą jesteście”. Już nie tylko pośród, ale i wewnątrz. Fajnie. Problem w tym, że większość z nas nie bardzo wie z czym to skonsumować. Zgadzam się z Johnem Fenn który w swoim nauczaniu jako najważniejszą prawdę nowego przymierza wciąż z uporem maniaka podkreśla „Chrystus w nas, nadzieją chwały”. Bóg zrobił upgrade totalny i za sprawą swojego Ducha, umieścił w naszym wnętrzu zmartwychwstałe życie swojego Syna. Dobra, ale wciąż nie wiemy z czym to jeść. Lata temu jako młody wierzący modliłem się o większą bliskość Boga w swoim życiu, nagle usłyszałem „Jestem w tobie. Bliżej już być nie mogę”. Brzmiało to tak, że lepiej nie trzeba, wciąż jednak nie potrafiłem według tego żyć.

Bóg zrobił upgrade totalny i za sprawą swojego Ducha,
umieścił w naszym wnętrzu zmartwychwstałe życie swojego Syna.

Przestrzeń naszego życia

Gdy medytowałem niedawno nad tym tematem, zobaczyłem zupełnie nową perspektywę mojego życia. Zawsze postrzegałem je jako coś ciągłego, co trwa, rozwija się, ale też i ciągnie się, ciągnie, ciągnie i ciągnie. Gdzieś idę, dokądś zmierzam, coś się rozwija, coś realizuję. Nawet jeżeli masz nadzieję na przyszłość i spodziewasz się dobrych rzeczy, to perspektywa „nie wiadomo kiedy” wydaje się czasem męcząca. Bóg który jest i przechadza się pośród, jest w moim życiu dzisiaj. Jest przestrzeń twojego i mojego życia która nazywa się „dzisiaj”. To tak jakbyś codziennie rano wraz z otwarciem oczu, otwierał drzwi do nowego miejsca, nowej przestrzeni, nowego pomieszczenia. W tym niebiańskim ogrodzie twojego życia, w świątyni twojego serca, mieszka Bóg i przechadza się pośród. Możesz się z nim minąć, ale możesz się z nim spotkać. Czasem możesz nawet kładąc się po ciężkim dniu do łóżka uświadomić sobie, że Bóg w nim był. Objawiał ci przychylność, inicjował dobro, delikatnie muskał, zostawiał znaki jak w grze w podchody (pamiętasz z dzieciństwa?), lub po prostu pomógł przetrwać i nie zwariować. W tej przestrzeni twojego życia zwanej „dzisiaj” jest świątynia jego obecności która nazywa się świadomość. Poznaj, zrozum, bądź świadom co tutaj ma miejsce. Bóg pragnie się tutaj z tobą spotkać. Uczcić dzień, wypełnić przeznaczenie, zrealizować potencjał. Nie myśl nadmiernie o tym co będzie jutro, czy za tydzień lub za rok, pomyśl że to „dzisiaj” to dzień który stworzył Bóg, mała przestrzeń teraźniejszości.

Słowo halak o którym wspomnieliśmy wcześniej ma ten sam rdzeń co hebrajskie słowo halacha które w Judaizmie oznacza drogę życiową, sposób życia, postępowanie. Gdy w Dziejach Apostolskich uczniów nazywano wyznawcami „Tej drogi” (Dz 9:2; 19:23; 24:14), była to właśnie halacha. Droga Pańska nie była określeniem nowego wyznania, czy nurtu religijnego. Była praktyką dnia codziennego, sposobem myślenia, postępowania, stylem życia, dotyczyła każdego aspektu dnia codziennego. Jak halacha w Judaizmie, dotyczy tego co jesz, jak się ubierasz, gdzie i jak pracujesz oraz z kim obcujesz.

Ścieżki którymi porusza się Bóg

Co więcej, gdy Jezus mówił o sobie że jest drogą (Jan. 14:10), najpewniej użył tego samego słowa halacha. W codziennej przestrzeni naszego życia, są ścieżki którymi porusza się Bóg. Napiszę to jeszcze raz – w codziennej przestrzeni naszego życia są ścieżki którymi przechadza się Bóg. Już do ciebie dotarło, że chodzi (nawet) o twoje życie, czy napisać to jeszcze raz? Mieszka, żyje, przechadza się. Co ciekawe, greckie słowo użyte w Septuagincie (greckiej wersji Starego Testamentu) na określenie zamieszkania znaczy, że Bóg się objawi, ukaże, zamanifestuje. Widać, że wciąż ma on ogromne pragnienie bycia obecnym. Czasami są to drobne gesty z jego strony, cichy szept, wrażenie, odczucie, a czasami namacalny cud i wyraźny głos lub jeszcze coś więcej. Pisząc to odczuwam pewną wewnętrzną ekscytację, bo być może nagle natknę się na Boga tam gdzie najmniej się tego spodziewam. Jezus który jest halacha (drogą), przechadza się w codziennych sprawach mojego życia. Nasze drogi mogą się przecinać, a mogą też się zsynchronizować na stałe. On jest w przestrzeni naszego życia.

Wyobraź sobie jakąś znamienitą personę, która nawiedza miasto, jakiś premier lub prezydent. Cały hotel jest zarezerwowany, czasem łącznie z ulicą lub dwoma, a nawet całym rewirem. Obstawa, agenci, procedury, etykieta, audiencja i co najwyżej można sobie chorągiewką pomachać na trasie przejazdu. Bóg zmodyfikował etykietę i zmienił procedurę. Postanowił wymknąć się konwenansom, trochę się przejść i sprawdzić jak żyją lokalsi. Nie przyszedł tylko by zamieszkać wśród nas we wspaniałej, pięknej, zdobionej złotem świątyni. Przyszedł zrobić pierwszy krok pojednania, pierwszy krok w naszą stronę. Oferta jest wciąż aktualna. Autor listu do Hebrajczyków mówi „W tym co nazywa się „dzisiaj”, gdy głos jego usłyszycie, nie znieczulające swoich serc, jak tamci podczas buntu na pustyni” (3:7-8, moja parafraza). Oferta jest wciąż aktualna.

Z chwały w chwałę

Wspomniałem o tym, że tylko chwała może obcować z chwalą. Dziś już trochę bardziej rozumiem co znaczy „Chrystus w nas, nadzieją chwały”. Nie dzięki sobie, tylko dzięki niemu mogę obcować z Bogiem. Dzięki niemu Bóg może przechadzać się pośród mojego życia. Chrystus we mnie przyciąga Boga i przyciąga mnie do Boga. Chrystus który jest we mnie jest nadzieją, że przestrzeń mojego „dzisiaj” ma sens i należy do Boga. Chrystus we mnie daje mi nadzieję chwały, że nawet taki mały ja mogę spotkać się z takim wielkim Bogiem. Nadzieję, że nasze drogi mogą się przeciąć, a nawet z czasem zsynchronizować.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Start a Blog at WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: